Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 24 2017

5845 70cd 500
Reposted byRekrut-Kshessodownlisiawiedzmamushukmjp856

napływ

Oczywiście migracje ludzi – zarobkowe wewnątrz Unii – nie mają nic wspólnego z rozważaniami o wspólnej walucie. Potrzeba lokalnych walut, wg. Kawalca, wynika z braku równowagi między wzrostem wydajności i płac. Zaś migracja – z Południa i Wschodu do Centrum UE – jest efektem różnic w wydajności pracy i poziomie życia między Niemcami i Francją a dawną Hiszpanią czy Portugalią, czy Wyspami a dawnymi Demoludami. Ale te różnice były o wiele większe 30 lat temu w przypadku krajów iberyjskich, oraz w 2004/7 w przypadku Polski, Czech, Rumunii itd. Zasypanie tych różnic jest efektem funduszy strukturalnych i inwestycji, czyli napływu kapitału i know how. Ale wymaga ono czasu. Barierą jest kultura (codzienna) i obyczaje, instytucje i regulacje. Np. Polska, która goni bodaj najszybciej – przed Tuskiem, za Tuska i po Tusku – to raptem max. 2 procent wzrostu PKB rocznie w relacji do średniej europejskiej, czy choćby do Niemiec. Czy można by szybciej? Można, ale to byłoby społecznie bolesne, niemoralne i neoliberalne. W dodatku są to szpilki używane, wyjęte z ciała prezydenta Obamy. On też przemawiał na wielkim wiecu przyjaźni do rozentuzjazmowanych Polaków. Też odbywało się to na jednym z placów stolicy. Też był to akurat plac Zamkowy, a nie Piłsudskiego, który jest zarezerwowany dla papieży, i nawet zdjęcia z tego wiecu też były potrzebne i gościom, i gospodarzom. Można tak lecieć Obamą przez pół dzisiejszego felietonu. Że też wylądował na terenie byłego imperium sowieckiego, że też odsuwał od siebie podejrzenie o słabość do Putina, że też przyjmował wyrazy sympatii dla USA za gwarantowanie jakiegoś ładu na świecie, zwłaszcza w Syrii. Wszystko się zgadza co do joty – te wszystkie niepodważalne korzyści prezydent Obama odniósł. Tyle, że nie zagrał na nosie Niemcom, jak Trump. Może dlatego odmówił sobie tej przyjemności, że bardzo potrzebował niemieckich baz, szczególnie tej w Rammstein, skąd tak wygodnie sterowało się dronami do rozstrzeliwania ludzi w Afryce. Albo po prostu dlatego, że w ogóle jest dobrze ułożonym człowiekiem. Tak czy inaczej Angeli Merkel nie spostponował, za to pochwalił otrzymaną w prezencie od III RP grę komputerową „Wiedźmin”. Trudno się dziwić, że prezydent Komorowski był w siódmym niebie, zwłaszcza że gość zauważył jego zgolone wąsy i nie prawił mu morałów z powodu rozwalenia Bliskiego Wschodu. Duda natomiast ma problemy z brutalnością policji. Obama wprawdzie też je miał, i to jakie! – ale tylko przez dwie kadencje. A Trump rządzi już od pięciu 5 miesięcy i nic jeszcze z tym nie zrobił. Tak więc tutaj morałów z jego strony być nie może i znowu skończy się na pochwałach. Duda będzie oczywiście w siódmym niebie, może nie z powodu pochwał za wyprodukowanie „Wiedźmina”, a tylko za utarcie nosa korporacjom poprzez uszczelnienie VAT, ale to w końcu też jest coś. Uchodźcy to rzeczywiście wstydliwy temat, z gatunku kowal zawinił, stolarza powiesili, ale do tego będzie można wrócić po odjeździe naszego gościa. Już Komisji Europejskiej w tym głowa… Przykładem jest Irlandia, tzw. Celtycki Tygrys lat 1990-2000., gdy w latach 1995-2000 wzrost PKB notowano między 7,8% i 11,5% rocznie, która z kraju emigrantów (głównie do UK) przeistoczyła się w kraj imigrantów (także z UK). Z Polski też mógłby być „słowiański tygrys”, ale chyba ktoś coś wygryzł. 

agenda

Radzi, aby słynne USA podzielić między kilka walut, nazw ani kodów ISO nie podaje, np. CAD, MWD, TXD, i oczywiście hawajski dolar, aby każdy region w razie pogorszenia się konkurencyjności w stanie lub w regionie i lokalnego kryzysu bezrobocia mógł elastycznie reagować, tj. dewaluować lokalną walutę. Nawet w Polsce żyłoby się i pracowało łatwiej, gdyby Szczecin, Białystok i Olsztyn miały własne waluty. Jak za Kopernika? Rzecz jasna prawem ekonomii (społeczno-politycznej) jest „nieelastyczność płac w dół”. Ale Kawalec wyciąga mylną konkluzję, że jedynym remedium jest lokalna waluta i jej dewaluacja, że lokalna waluta i lokalne bank „centralne” dostosowujące wartość pieniądza do chybotliwej gospodarki to jest przyszłość kapitalizmu. Radzi Macronowi „zainicjowanie kontrolowanego rozwiązania strefy euro, po to, aby ratować Unię Europejską i wspólny rynek”. Nie ma alternatywy – dedukuje Kawalec – ani ekonomicznie, ani politycznie. Otóż są do rozważenia dwie sytuacje (które Kawalec miesza w swej argumentacji). Pierwsza, rzadsza, to globalny kryzys a la 2008-9, gdzie wszystkie kraje w mniejszym lub większym stopniu zostały nim dotknięte i te, które walutę zdewaluowały miały mniejszy spadek tempa wzrostu PKB i mniejszy skok bezrobocia. I to zrobiono w Polsce, złoty stracił w ciągu 6 przełomowych miesięcy 45% wartości w relacji do euro, ale przez następne 10 miesięcy połowę tego odrobił, zaś w długim okresie od wejście do UE w 2005 do dzisiaj złoty się umocnił o 9% (z 4.65 do 4.25). Kawalec nie wspomina także, że imposybilizm obniżki płac w czasie kryzysu został przełamany, płace średnio spadały przez 2 lata oraz pojawiły się umowy terminowe (śmieciowe). W Niemczech na ten czas, gdy spadł popyt i ograniczano produkcję, zmniejszano czas pracy i częściowo redukowano płace. W długim okresie dla Kawalca wielkim problemem nie do pokonania jest nadmierny wzrost płac wyprzedzający wzrost wydajności, jak to notorycznie się działo we Włoszech itp. krajach. Niemcy znalazły na to ratunek, W samym sednie tego problemu leży kwestia legitymizacji władzy. Do nowożytności rynki pozostawały w dużej mierze lokalne, dobrze chronione przed obcymi, nawet pochodzącymi z sąsiednich miejscowości. Rynki narodowe tworzyły się dopiero wraz z powstawaniem nowożytnych państw. Ale całkowicie nieograniczone przemieszczanie się towarów, kapitału i siły roboczej wewnątrz suwerennych państw stało się możliwe dopiero po spełnieniu dwóch warunków: wzrostu tożsamości narodowej i wyłonienia się władz państwowych zdolnych do zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa wobec możliwych przeciwności. Unia Europejska nie spełnia żadnego z dwóch warunków. Zamieszkujący ją ludzie są przede wszystkim obywatelami własnych państw narodowych. Umowa obywateli z państwem, na której opierają się gospodarki narodowe, nie może zostać dziś odtworzona na poziomie europejskim, ponieważ nie istnieje państwo europejskie, z którym można by ją zawrzeć. Dzisiejsze naleganie Unii na to, by swobodne przemieszczanie się siły roboczej stanowiło warunek przynależności do tego nie-państwa, jest w najlepszym razie przedwczesne. Trzeba będzie ten warunek zmodyfikować, nie tylko w ramach umowy z UK w sprawie Brexitu, ale i  całej UE.Agenda 2010 i elastyczność rynku, tam płaca nie rosnąc za szybko, jak zauważa Kawalec. Zatem nie ma potrzeby lokalnej dewaluacji. Taka potrzeba powstaje, gdy nacisk polityczny nie pozwala na unormowanie relacji między wzrostem wydajności i wzrostem płac. No cóż. Tam gdzie wygrywa populizm, tam musi być lokalna waluta. Z tą konstatacją trzeba się zgodzić. Ale czy nie można lepiej tego rozwiązać? Czy koniecznie trzeba się cofać do walutowego średniowiecza?
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl